Hasło „cukier krzepi” to jedno z najbardziej rozpoznawalnych sloganów w historii Polski. Powstało w latach 30. XX wieku, a jego autorem był Melchior Wańkowicz, wybitny pisarz i satyryk. Kampania została stworzona na zlecenie Polskiego Związku Producentów Cukru i miała bardzo konkretny cel: zwiększyć spożycie cukru w społeczeństwie oraz przekonać ludzi, że jest on źródłem siły i energii.
I rzeczywiście, hasło było genialne w swojej prostocie. Krótkie, rytmiczne, łatwe do zapamiętania.
Wpisywało się w ówczesną wiedzę i potrzeby społeczne, budując pozytywne skojarzenia z czymś, co dziś postrzegamy znacznie bardziej krytycznie.
Problem w tym, że nasza wiedza o funkcjonowaniu organizmu, a szczególnie mózgu, poszła o kilka kroków dalej.
Dziś wiemy jedno: cukier NIE krzepi.
Daje chwilowe pobudzenie i poczucie błogości, ale w dłuższej perspektywie:
destabilizuje pracę układu nerwowego,
nasila stan zapalny,
zaburza mechanizmy regulujące nastrój oraz energię.
Dopiero gdy sama zaczęłam doświadczać przewlekłego bólu, zrozumiałam, jak bardzo te mechanizmy są realne i jak szybko organizm sięga po to, co daje natychmiastową ulgę.
Ból przewlekły nie jest tylko sygnałem z uszkodzonego nerwu. To złożony proces biologiczny, który obejmuje układ nerwowy, hormonalny i immunologiczny. W jego trakcie mózg (ten sam, który stanowi zaledwie około 2% masy ciała, a zużywa aż 20% energii i tlenu) zaczyna działać inaczej.
Zmienia się neuroprzekaźnictwo, wrażliwość receptorów, poziom neurotrofin. Organizm adaptuje się, ale koszt tej adaptacji jest ogromny.
W moim przypadku jednym z pierwszych mechanizmów „ratunkowych” było sięganie po jedzenie, szczególnie to dla mnie najsmaczniejsze - słodkie, czekoladowe.
Nieprzypadkowo
Jedzenie jako szybka ulga - neurobiologia pocieszenia
Z perspektywy ewolucyjnej jedzenie to nie tylko paliwo. To także nagroda. Spożywanie pokarmu, zwłaszcza bogatego w cukry i tłuszcze, aktywuje układ dopaminergiczny, czyli tzw. ośrodek nagrody. Wzrost poziomu dopaminy i serotoniny daje chwilowe poczucie ulgi, bezpieczeństwa, a nawet szczęścia.
W warunkach przewlekłego bólu to działanie nabiera szczególnego znaczenia.
Ból obniża poziom neuroprzekaźników takich jak serotonina czy dopamina,
zaburza funkcjonowanie osi stresu,
zwiększa stan zapalny w organizmie.
Mózg zaczyna więc „domagać się” szybkich sposobów poprawy nastroju. A najszybszym z nich jest właśnie jedzenie, szczególnie to wysoko przetworzone, bogate w cukier. Problem polega na tym, że ta ulga jest krótkotrwała.
Cukier - chwilowa nagroda, długotrwały koszt
Z czasem zaczęłam zauważać coś niepokojącego: im częściej sięgałam po „szybkie” jedzenie, tym gorzej się czułam. Nie tylko fizycznie, ale też psychicznie.
Dziś wiemy, że dieta bogata w cukry proste:
nasila stan zapalny w układzie nerwowym,
zaburza sygnalizację insuliny w mózgu,
obniża poziom BDNF - kluczowego białka wspierającego plastyczność neuronów,
zwiększa rozkład serotoniny i dopaminy.
W praktyce oznacza to jedno: im więcej cukru, tym większe ryzyko pogorszenia nastroju, koncentracji i odporności psychicznej.
Powstaje błędne koło. Ból potrzeba ulgi jedzenie chwilowa poprawa pogorszenie funkcjonowania mózgu jeszcze większa potrzeba ulgi.
Zatrzymanie tego mechanizmu było dla mnie przełomem.
Moment zmiany - uważność zamiast automatyzmu
Prawdziwa zmiana zaczęła się nie od diety, ale od uważności, o której zrobię oddzielny post.
Zaczęłam przyglądać się temu, co się dzieje. Nie tylko na talerzu, ale przede wszystkim w ciele i głowie. Postawiłam sobie cel - zauważać zależności. Rozumieć, że ból to nie tylko impuls nerwowy, ale cały kontekst biologiczny, w którym funkcjonuję.
Zrozumiałam, że skoro mózg jest tak „łakomy”, to muszę przestać karmić go przypadkowo.
Odżywianie mózgu - realne wsparcie w bólu przewlekłym
Nie chodzi o restrykcje ani perfekcję. Chodzi o dostarczanie tego, czego układ nerwowy naprawdę potrzebuje, by funkcjonować stabilniej.
Najważniejsze elementy, które zaczęły robić różnicę:
- Tłuszcze omega-3 (EPA i DHA)
Budują błony neuronów, poprawiają komunikację między nimi, działają przeciwzapalnie. Ich odpowiednia ilość wspiera neuroplastyczność i może łagodzić objawy depresyjne.
- Białko i aminokwasy
To z nich powstają neuroprzekaźniki. Bez odpowiedniej podaży organizm nie jest w stanie produkować serotoniny czy dopaminy w wystarczających ilościach.
- Witaminy z grupy B i witamina D
Kluczowe dla pracy układu nerwowego, regulacji nastroju i procesów energetycznych w mózgu.
- Składniki mineralne (magnez, cynk, żelazo, selen)
Wpływają na przewodnictwo nerwowe, odporność na stres i jakość snu.
- Antyoksydanty
Chronią neurony przed stresem oksydacyjnym, który w przewlekłym bólu jest szczególnie nasilony.
- Mikroflora jelitowa
Coraz więcej badań pokazuje, że jelita i mózg są ze sobą ściśle połączone. To, co dzieje się w mikrobiomie, wpływa na nastrój, odporność i percepcję bólu - na ten temat również przygotowuje obszerny post
Styl życia, nie dieta
Z czasem przestałam myśleć w kategoriach „diety”. To słowo zawsze kojarzyło mi się z ograniczeniem. Zamiast tego zaczęłam budować styl życia, który wspiera mózg:
minimum przetworzonego jedzenia,
więcej naturalnych produktów,
stabilne posiłki zamiast skoków glukozy,
uważność na sygnały ciała.
Nie zniknął ból. Ale zmieniło się wszystko wokół niego
Życie z bólem - podwójne wsparcie dla siebie
Przewlekły ból uczy pokory. Pokazuje, jak bardzo jesteśmy zależni od własnej biologii, a jednocześnie daje możliwość świadomego wpływu.
Dziś wiem, że jedzenie nie jest tylko sposobem na przetrwanie dnia. Jest jednym z najpotężniejszych narzędzi, jakie mamy, by wspierać mózg, regulować emocje i odzyskiwać choć część kontroli.
To, co widzisz na zdjęciu, trafia do mojego żołądka znacznie rzadziej niż kiedyś. Dziś to raczej świadomy wybór i forma nagrody za tygodnie dbania o odżywianie, ruch i regulację układu nerwowego, bo życie z przewlekłym bólem wymaga takiej konsekwencji.
I może właśnie od tego warto zacząć - nie od walki z bólem, ale od zadania sobie pytania:
Czym dziś karmię swój mózg
"Tak działa mózg" dr Asia Podgórska
©Tekst autorski. Proszę nie kopiować bez oznaczenia źródła
Najczęstsze pytania (FAQ)
Czym jest neuralgia nerwu trójdzielnego?
Neuralgia nerwu trójdzielnego to przewlekły zespół bólowy twarzy. Objawia się napadami nagłego, bardzo silnego, zwykle jednostronnego bólu — często opisywanego jak porażenie prądem; pojedynczy napad trwa od kilku sekund do około dwóch minut.
Do jakiego lekarza zgłosić się z bólem twarzy?
Przede wszystkim do neurologa; w razie kwalifikacji do zabiegu — do neurochirurga. Przy podejrzeniu przyczyny stomatologicznej warto też wykluczyć ją u dentysty.