StartArtykuły › Witajcie

Witajcie

Autorka: Natalia · Data: 2026-04-27 · 6 min czytania
Witajcie

U mnie znowu cisza w eterze... nie wiem, czy też tak macie (choć podejrzewam, że tak, ponieważ dane pokazują, że na pogodę najsilniej reagujemy), ale mój nerw staje się wyjątkowo pobudzony wtedy, gdy chłodne fronty ścierają się z ciepłymi, a Pani Wiosna sama nie może zdecydować, czy chce już rozgościć się u nas na dobre, czy jeszcze chwilę podać rękę zimnej Zimie

Od tygodnia przyjmuję małe dawki opioidu, bardzo słabego, ale wystarczającego, by choć na moment oddalić się od wachlarza bólowych doznań we fragmencie mojej twarzy.

I tak trochę patrzę w sufit. A patrząc w sufit, jak to ja, rozkminiam o bólu przewlekłym, o uszkodzonym nerwie trójdzielnym, o swojej i Waszych historiach, o przyziemnych życiowych sprawach.

Czytam dzieła stoików, neurobiologów, wyobrażam sobie pracę własnego mózgu po 12 latach życia z bólem. Zastanawiam się, jak bardzo zmienił się fizycznie przez ból. Czy niektóre jego struktury przez lata alarmu stały się bardziej aktywne, a inne zmęczone i wyciszone. Czy układ nerwowy, który tak długo obrywa tym bólem, potrafi jeszcze odpoczywać bez poczucia zagrożenia. Niby go uczę, pracuje nad nim, ale czy to wystarcza?

Rozmyślam też o korze przedczołowej - pełniącej kluczową rolę w planowaniu, podejmowaniu decyzji, przewidywaniu konsekwencji, kontroli impulsów oraz regulacji emocji, która wspiera bardziej świadome i stabilne reagowanie w sytuacjach stresu. Według wielu autorów dojrzewa mniej więcej do 25. roku życia, czasem trochę dłużej. Czyli... FUCK... Moja kora przedczołowa mogła nie być jeszcze w pełni ukształtowana, kiedy doszło do uszkodzenia nerwu trójdzielnego. Ból wszedł do mojego życia w momencie, gdy dopiero budowało się we mnie dorosłe „ja”.

I może właśnie dlatego tak głęboko odcisnął ślad? A może przyczyna jest znacznie bardziej fizyczna i prosta... Może to zrosty oraz blizny w okolicy nerwu wciąż podtrzymują ból, nie pozwalając układowi nerwowemu naprawdę się wyciszyć? Może to nie tylko pamięć bólu, lecz nadal trwające drażnienie samego nerwu?

Czasami gdy o tym myślę, opadają mi skrzydełka. Te same, dzięki którym chciałam żyć odważnie i w pełni.

Wtedy wracam do stoików i ich prostych, mocnych myśli. Do tego, że nie wszystko zależy ode mnie, ale zawsze zależy ode mnie to, jak odpowiem na to, co mnie spotyka. Że nie mam pełnej władzy nad bólem, pogodą, biochemią organizmu czy historią, która już się wydarzyła. Ale mam wpływ na to, jak zadbam o siebie dziś. Jak poprowadzę własny umysł przez kolejny dzień.

I wtedy łapię względną równowagę. Czekam, aż biochemia mózgu uspokoi się na tyle, by znów poczuć wiatr pod skrzydłami i żyć mimo bólu.

Ponieważ mój mózg i Twój mózg nie jest betonem. Nie jest raz na zawsze zapisanym scenariuszem. To żywa, dynamiczna struktura, która przez całe życie uczy się, przebudowuje i reaguje. Nazywamy to neuroplastycznością.

I właśnie o tym ostatnio dużo czytam. Coraz więcej badań pokazuje, że nawet mózg zmęczony stresem, lękiem czy przewlekłym bólem nadal zachowuje zdolność do zmian. Nie zawsze takich spektakularnych jak w motywacyjnych hasłach z internetu.

Czasem to zmiany subtelne, powolne, prawie niewidzialne. Ale realne.

Naukowcy opisują, że regularne praktyki uważności, medytacji, pracy z oddechem czy świadomego kierowania uwagi mogą wpływać na obszary mózgu odpowiedzialne za emocje, napięcie i odczuwanie bólu. Mówią o korze przedczołowej, która pomaga odzyskiwać stery. O zakręcie obręczy, który bierze udział w regulacji cierpienia. O ciele migdałowatym, które uczy się, że nie każdy sygnał oznacza katastrofę.

Brzmi naukowo, ale sens jest bardzo ludzki. Układ nerwowy można trenować. Tak jak latami uczył się alarmu, tak może uczyć się także bezpieczeństwa. Tak jak zapamiętał napięcie, tak może zapamiętywać ulgę. Tak jak przyzwyczaił się do czarnych scenariuszy, tak może krok po kroku oswajać się z ciszą.

Przy bólu przewlekłym warto o tym pamiętać, bo ból to nie tylko tkanka, nerw, zrost czy blizna. To także cały system interpretacji bodźców, wspomnień, napięć i reakcji obronnych. Czasem problem siedzi bardziej w strukturze, czasem bardziej w układzie nerwowym, a najczęściej jedno miesza się z drugim. Biologia z psychiką tańczy tu wyjątkowo blisko, o czym niestety nadal za mało się mówi.

Dlatego nie traktuję już pracy z głową jako „dodatku”, lecz jako istotną część leczenia, która ma swoje realne miejsce w całym procesie zdrowienia. Nie zastępuje ona diagnostyki, kontaktu z lekarzami ani dalszego szukania przyczyn bólu, ale może im towarzyszyć i uzupełniać wszystko to, co dzieje się na poziomie medycznym. To nie droga zamiast innych metod, lecz droga obok nich.

Kilka spokojnych oddechów, chwila uważności i zauważenie, że właśnie teraz nic mnie nie goni. Złapanie promieni słońca na ścianie, rozmowa z kimś życzliwym czy spacer wtedy, gdy ciało na to pozwala. Odpuszczenie walki w tych miejscach, w których walka jedynie odbiera siły. To wszystko może wydawać się drobne i niepozorne, ale mózg wyjątkowo dobrze reaguje na powtarzalność.

Właśnie z takich codziennych gestów, małych momentów i prostych doświadczeń potrafi budować nowe ścieżki.

I nie, to nie jest opowieść o tym, że wystarczy „myśleć pozytywnie”. To byłoby zbyt proste i momentami okrutne, choć pozytywne nastawienie do życia ma dużą moc. To raczej opowieść o tym, że nawet w trudnym ciele można odzyskiwać odrobinę wpływu. Że między bodźcem a reakcją nadal istnieje przestrzeń. Że nawet jeśli życie boli, nie musi boleć wyłącznie.

Może więc dziś ani jutro nie naprawię całego swojego układu nerwowego. Może nie rozwiążę zagadki nerwu trójdzielnego i nie zdejmę z siebie dwunastu lat doświadczeń. Ale mogę dawać swojemu mózgowi sygnał, że obok cierpienia istnieje również spokój, obok nieustannej walki jest miejsce na odpoczynek, a poza samym przetrwaniem wciąż czeka życie.

Tak dziś trochę refleksyjnie, może nawet odrobinę powtarzalnie, ale czasami właśnie tak u mnie bywa... Nie wiem, kiedy mój nerw choć trochę odpuści i pozwoli złapać spokojniejszy oddech. Mimo wszystko wciąż liczę, że jestem już na ostatnim zakręcie tej drogi.

Wiem jednak, że kiedy najmocniej czuję ciężar tej choroby, jest to dla mnie sygnał, że pora się zatrzymać, zwolnić. Więcej czasu poświęcić sobie, relacjom i tym małym przyjemnościom, które potrafią przywracać równowagę.

Ale niedługo do Was wrócę. W notatnikach czekają już rozpoczęte teksty o suplach wspierających układ nerwowy, o wirusie, który potrafi spustoszyć nerw trójdzielny, o bolesnym zapaleniu nerwu wzrokowego, kilka luźniejszych przemyśleń o dyscyplinie oraz wiele innych.

A tymczasem podłączam się do własnej ładowarki, zwanej chwilą dla siebie, jednak nim to zrobię chciałabym Was zapytać... Czy też reagujecie tak mocno na pogodę Moi bliscy zauważyli, że jestem chodzącą pogodynką

Stres już tak mocno nie uruchamia mojego nerwu, zmiany hormonalne również nie pobudzają bólu, ale pogoda... u mnie jest najgorsza... oraz... mówienie... choć po trzech operacjach nie powinno to mnie dziwić, dlatego czasami po prostu nie mówię A jak jest u Was Macie typowe "książkowe" wyzwalacze czy może coś niespotykanego

#neuralgianerwutrójdzielnego #życiezbólem #neuropatia #uważność

Trzymajcie się bez bólu i pamiętajcie - nie jesteście sami

©Tekst autorski. Proszę nie kopiować bez oznaczenia źródła

Tekst powstał po zapoznaniu się z:

Neurobiological Changes Induced by Mindfulness and Meditation: A Systematic Review,

by A. Calderone, D. Latella, F. Impellizzeri, P. de Pasquale, F. Famà , A. Quartarone and R. S. Calabrò

Najczęstsze pytania (FAQ)

Czym jest neuralgia nerwu trójdzielnego?

Neuralgia nerwu trójdzielnego to przewlekły zespół bólowy twarzy. Objawia się napadami nagłego, bardzo silnego, zwykle jednostronnego bólu — często opisywanego jak porażenie prądem; pojedynczy napad trwa od kilku sekund do około dwóch minut.

Czym różni się neuralgia od neuropatii?

W uproszczeniu: neuralgia to przede wszystkim napadowy ból wzdłuż nerwu, zwykle bez utraty czucia, a neuropatia to uszkodzenie nerwu, które częściej daje ból stały oraz drętwienie i ubytek czucia.

⚠️ Treść ma charakter wyłącznie edukacyjny i wynika z osobistego doświadczenia oraz lektury. Nie zastępuje konsultacji, diagnozy ani leczenia. W razie silnego bólu lub niepokojących objawów skontaktuj się z lekarzem.

← Wszystkie artykuły